Facebook Polub nas na Facebooku
Dzisiaj jest Poniedziałek, 28 Wrzesień 2020

Specjalnie dla TOPGolf.pl artykuł napisany przez zdobywcę 3 miejsca Grzegorza Łuczaka w finale World Amateur Golfers Championship.

2016-02-02

Jak zdobyłem brązowy medal

Zostałem poproszony o napisanie kilku zdań o mojej przygodzie związanej z udziałem w World Amateur Golfers Championship. Jako, że w golfa gram stosunkowo krótko, również od niedawna gram w golfowych turniejach. O WAGC usłyszałem dopiero w maju 2014, jedynie kilka miesięcy po otrzymaniu zielonej karty. Wydarzenie od razu mnie zainteresowało, a im więcej się o nim dowiadywałem,  tym bardziej rosło moje zainteresowanie.

Wyjazd do RPA

Minęły zaledwie trzy miesiące do finału rozgrywek krajowych, a tym samym do mojego pierwszej wygranej – w kategorii HCP 21-25. Szybki ciąg wydarzeń niósł ze sobą nie tylko niespodziewane zwycięstwo, ale także wyjazd na 20. jubileuszowy Finał światowy, rozgrywany w odległym Durbanie. Będąc pod nieopadającym wrażeniem świetnej organizacji polskiej edycji turnieju w Binowie, urzekło mnie to, co zobaczyłem w RPA. Poza oczywistą przyjemnością gry na pięknie położonych i doskonale utrzymanych polach południowoafrykańskich, wszyscy zaobserwowaliśmy imponujący rozmach imprezy. W Finałach światowych udział wzięło, jak to zwykle bywa, ok. 400 zawodników z kilkudziesięciu krajów. Całości dopełniła dopracowana logistyka oraz – nieporównywalny z imprezami wewnętrznymi – międzynarodowy, wręcz multi-kulturowy charakter. Potwierdzeniem tego, że bierzemy udział w dużym sportowym wydarzeniu była uroczystość oficjalnego otwarcia z ceremonią wzniesienia flag państw uczestniczących. Na uroczystość przybyli ministrowie sportu i turystyki RPA, władze Prowincji Kwa Zulu-Natal, szwedzka księżniczka Brygida, a przede wszystkim Mona Tumba, żona nieżyjącego już Svena Tumby, szwedzkiego „hokeisty stulecia”, wielkiego miłośnika golfa, pomysłodawcy i organizatora WAGC, największego na świecie  handicapowego Turnieju dla amatorów z patronatem PGA Tour.

Dzięki całej tej otoczce oraz obecnym w trakcie wszystkich rund fotoreporterom i dziennikarzom, amatorzy mogą poczuć się przez te parę dni jak Pro. Zapominają wówczas o swoich – zawsze to amatorskich – umiejętnościach i wczuwają się w atmosferę prawdziwie wielkiego sportowego wydarzenia. To małe onieśmielenie spowodowało, że mój pierwszy udział w finale światowym zakończył się 6-tym miejscem oraz, ze względu na wcześniejsze tempo nagłych sukcesów, swoistym rozczarowaniem. Pewien niedosyt, a także fantastyczne wrażenia z udziału w turnieju w RPA, spowodowały, że postanowiłem powalczyć o kolejny finał światowy. Udało się, tym razem w kategorii HCP 16-20.

 

Światowy Finał WAGC i WAGI 2015 - Turcja  

W 2015 Finały WAGC zagościły w tureckiej enklawie golfa – Belek. Pogoda do gry była, jak dla mnie, idealna. Świeciło słońce przy stabilnej temperaturze 16-19 st. Okazało się, że taka aura nie sprzyjała jednak wszystkim uczestnikom. Przedstawiciele prawdziwie ciepłych krajów takich jak Malezja czy Indie reagowali na turecki klimat troszkę inaczej. Pomimo gry w zimowych kurtkach i wełnianych czapkach, usta mieli sine z zimna. Ta zabawna obserwacja uświadomiła mi szybko coś niezwykle ważnego. Największą według mnie zaletą tego turnieju jest możliwość gry z ludźmi z różnych zakątków świata.

Emocje trwały do samego końca

Nie chcę Was zanudzać szczegółowym opisem mojej gry. Każdy golfista mógłby godzinami opowiadać o swoich przeżyciach oraz o fantastycznych, nigdy złych, a jedynie pechowych zagraniach. Skupię się tylko na ostatnich 2 dołkach rundy finałowej. W leader flight grałem z zawodnikami z Malezji, Singapuru i Holandii. Po 16 dołkach wszystko wydawało się być rozstrzygnięte.  Theo (dla przyjaciół Willy) z Singapuru miał 3 uderzenia przewagi nad Ahmadem z Malezji, 5 nade mną i 7 nad Teunem z Holandii. To,  co wydarzyło się na ostatnich 2 dołkach jest dowodem na to, że golf jest w ścisłej czołówce dyscyplin, w których umiejętność radzenia sobie z presją jest kluczowa. Na dołku nr 17 Par3, Willy nie był chyba w stanie wygłuszyć myśli o bliskim zwycięstwie i zakończył dołek 7 uderzeniami!!! Na tee ostatniego dołka Par 4 wchodził już ze stratą 1 uderzenia do Ahmeda i 1 przewagi nade mną. Sympatyczny Teun z Holandii nie brał już właściwie udziału w walce o podium. Prawdopodobnie, niewiara w doświadczone nieszczęście, spowodowała, że Willy dołek skończył 6 uderzeniami przy 5 Ahmeda i niżej podpisanego. Wszystko wydawało się jasne – zwycięzcą został Ahmed Zain z Malezji, a 2 i 3 miejsce ex aequo Teo Beng Hua i Grzegorz Łuczak. Pozostawało poczekać na oficjalne ogłoszenie wyników podczas wieczornej uroczystej gali. Emocje jak się okazało trwały do samego końca. Niespodziewanym zwycięzcą został zapomniany przez wszystkich Boris Malek ze Słowenii, który dzięki świetnej rundzie przeskoczył z piątego miejsca na pierwsze. Drugie przypadło Ahmedowi, a o przyznaniu nagrody za 3 miejsce mojej skromnej osobie, przy identycznej liczbie punktów, zdecydowała zasada count back. Z jednej strony ogromna radość, a z drugiej współczucie dla sympatycznego kolegi z Singapuru, który przez cały turniej grał świetnie, „rozsypując” się na ostatnich 2 dołkach. Z niemal pewnego pierwszego miejsca spadł na 4. Rozmawiając o tym przy kolacji obaj nie mogliśmy zrozumieć, jak do tego doszło. Zapewne łatwiej będzie nam to wszystko pojąć i w spokoju omówić podczas towarzyskiej rundy, na którą już się umówiliśmyJ. I tu dochodzimy do sedna. Prawdziwym walorem gry w golfa i uczestnictwa w tym świetnym turnieju jest możliwość poznawania wielu wspaniałych osób, z którymi chce się spotkać w przyszłości. Kolejną wartością jest walka z samym sobą i własnymi słabościami, niekoniecznie z przeciwnikiem. Jak mawia redaktor Andrzej Person „warto grać w golfa, bo golf to najpiękniejsza z dyscyplin”. Ja ze swojej strony dodam, że warto grać w WAGC, bo to jeden z najprzyjemniejszych a zarazem najbardziej „profesjonalnych” turniejów dla amatorów na świecie. Kończąc, zachęcam wszystkich do udziału w turniejach kwalifikacyjnych. Właśnie ruszają eliminacje tegorocznej edycji turnieju WAGC.

Do zobaczenia w Binowie!

Grzegorz Łuczak

Partnerzy